- Unieważnienie umowy: To „opcja atomowa”. Traktujemy umowę tak, jakby nigdy nie została zawarta. Bank musi oddać Ci wszystkie wpłacone raty i opłaty, a Ty oddajesz bankowi tylko czysty kapitał (bez odsetek).
- Odfrankowienie: To utrzymanie umowy w mocy, ale usunięcie z niej mechanizmu waloryzacji do franka. Kredyt staje się kredytem złotowym, ale z bardzo korzystnym oprocentowaniem (LIBOR/SARON).
- Wybór strategii: W 95% przypadków moich Klientów unieważnienie jest finansowo korzystniejsze, ale odfrankowienie może być opcją dla osób, które chcą zachować mieszkanie, a nie mają kapitału na jednorazową spłatę reszty długu.
Spis treści:
Unieważnienie a odfrankowienie kredytu – co wybrać w 2025 roku?
Kiedy Klienci siadają naprzeciwko mnie w kancelarii, zazwyczaj na stole kładą grubą teczkę z umową kredytową i patrzą na mnie wzrokiem pełnym nadziei, ale i zmęczenia. „Panie Mecenasie, słyszałem o unieważnieniu, słyszałem o odfrankowieniu, bank przysyła mi propozycje ugody… O co w tym wszystkim chodzi i co mi się opłaci?”. To całkowicie naturalne pytania. Prawda jest taka, że prawo bankowe w ostatnich latach przeszło rewolucję, a Ty, jako konsument, masz teraz w ręku potężne karty.
Decyzja między walką o unieważnienie a odfrankowieniem to nie tylko kwestia prawna – to przede wszystkim decyzja finansowa, która wpłynie na Twój budżet domowy na kolejne lata. W tym wpisie rozłożę te dwa pojęcia na czynniki pierwsze, bez zbędnego prawniczego żargonu, żebyś mógł świadomie zdecydować, w którą stronę chcesz iść.
Pani Anna wzięła kredyt w 2008 roku na 300 tys. zł. Przez 15 lat wpłaciła do banku już prawie 280 tys. zł, a bank twierdził, że nadal jest mu winna… 350 tys. zł!
- Opcja odfrankowienia: Jej saldo spadłoby do około 150 tys. zł, a rata zmalała o połowę. Brzmi nieźle?
- Opcja unieważnienia (którą wybraliśmy): Sąd uznał, że umowa nie istnieje. Pani Anna musi oddać bankowi różnicę między kapitałem (300 tys.) a wpłatami (280 tys.), czyli dopłacić tylko 20 tys. zł i jest wolna od kredytu. Różnica w korzyści? Gigantyczna.
Czym dokładnie jest odfrankowienie kredytu?
Zacznijmy od pojęcia, które często wydaje się bardziej „zachowawcze”. Odfrankowienie (czasem nazywane „odwalutowaniem”) to operacja prawna, która polega na wyeliminowaniu z Twojej umowy klauzul waloryzacyjnych. Mówiąc prościej: usuwamy franka szwajcarskiego, ale zostawiamy kredyt.
W rezultacie Sąd stwierdza, że Twój kredyt od samego początku był kredytem w złotówkach, ale… oprocentowanym tak jak kredyt we frankach. To brzmi trochę jak magia, ale wynika z usunięcia niedozwolonych zapisów umownych. Zostaje nam stawka LIBOR (obecnie SARON) plus marża banku. Ponieważ stawki te są historycznie znacznie niższe niż polski WIBOR, Twoja rata drastycznie spada.
Co zyskujesz przy odfrankowieniu kredytu?
- Twoje zadłużenie jest przeliczane od nowa w PLN (bez przelicznika kursowego banku).
- Bank musi oddać Ci nadpłatę (różnicę między tym, co wpłacałeś, a tym, co powinieneś wpłacać przy niższej racie).
- Nadal masz kredyt i hipotekę, ale na o wiele lepszych warunkach.
Na czym polega unieważnienie umowy kredytowej?
Unieważnienie to zupełnie inna kategoria wagowa. Tutaj nie naprawiamy umowy – my ją „wysadzamy w powietrze”. Sąd stwierdza, że wady prawne (klauzule abuzywne) są tak istotne, że umowa nie może dalej obowiązywać. W świetle prawa traktujemy sytuację tak, jakbyś nigdy nie podpisał dokumentów kredytowych.
Mechanizm rozliczenia jest tutaj kluczowy i opiera się na tzw. teorii dwóch kondykcji. Oznacza to, że Ty i bank jesteście wobec siebie dwojgiem niezależnych dłużników:
- Bank musi oddać Tobie wszystko, co wpłaciłeś przez lata (raty, prowizje, ubezpieczenia).
- Ty musisz oddać bankowi tylko kwotę czystego kapitału, którą realnie otrzymałeś na konto przy uruchomieniu kredytu (bez żadnych odsetek!).
Jeśli przez lata spłaciłeś już kapitał (lub więcej), to po wyroku unieważniającym kredyt frankowy, to bank będzie musiał przelać pieniądze Tobie. Dodatkowo – i to jest ogromny plus – upada hipoteka. Jesteś wolnym człowiekiem, a Twoja nieruchomość ma czystą księgę wieczystą.
Wielu Klientów boi się unieważnienia, bo myślą: „Nie mam teraz 300 tysięcy, żeby oddać bankowi”. Pamiętaj! W większości spraw frankowych, po kilkunastu latach spłaty, Ty już dawno oddałeś bankowi kapitał lub brakuje Ci bardzo niewiele. Nie musisz wykładać gotówki „na stół” natychmiast. Często to bank musi zapłacić Tobie.
Co się bardziej opłaca: unieważnienie czy odfrankowienie?
To jest moment, w którym musimy porozmawiać o liczbach. Prawo prawem, ale liczy się Twój portfel. W obecnej linii orzeczniczej (czyli tym, jak sądy w Polsce i Europie podchodzą do spraw), zdecydowanie dominuje unieważnienie. Dlaczego?
Przy odfrankowieniu nadal jesteś dłużnikiem banku. Masz hipotekę, masz raty (nawet jeśli niższe) i jesteś związany z bankiem na kolejne lata. Przy unieważnieniu uwalniasz się całkowicie. Zyskujesz „darmowy kredyt” – korzystałeś z kapitału banku przez 15-20 lat za darmo.
Jeśli zastanawiasz się, jak to wygląda w Twoim przypadku, musisz wiedzieć, że każda sprawa wymaga indywidualnych wyliczeń. Warto wiedzieć, jak policzyć nadpłatę kredytu frankowego, aby mieć świadomość, o jakie kwoty walczymy. Często różnica między korzyścią z odfrankowienia a unieważnienia to setki tysięcy złotych na Twoją korzyść.
Dlaczego banki wolą ugody od wyroków?
Zauważyłeś pewnie, że banki ostatnio dzwonią z „super ofertami” ugód? Jeszcze kilka lat temu twierdzili, że umowy są święte, a teraz nagle chcą się dogadać. To nie jest kwestia ich dobrego serca. To chłodna kalkulacja.
Banki wiedzą, że w sądzie przegrywają w ponad 97% spraw. Ugoda to dla nich sposób na ograniczenie strat. Proponują Ci np. przejście na kredyt złotowy ze stałym oprocentowaniem (często wysokim!) lub umorzenie części wirtualnego salda. Zanim podpiszesz cokolwiek, co podsunie Ci bank, musisz porównać to z tym, co zyskasz na drodze sądowej.
Często okazuje się, że ugoda daje Ci 20-30% tego, co wywalczysz w sądzie. Dlatego zawsze powtarzam: ugoda z bankiem czy proces sądowy to dylemat, który trzeba rozstrzygnąć z kalkulatorem w ręku, a nie pod wpływem emocji czy presji konsultanta bankowego.
Czy to Ty decydujesz, czy Sąd?
W polskim procesie cywilnym Sąd jest związany żądaniem pozwu. Oznacza to, że to my – ja jako Twój adwokat i Ty jako powód – określamy strategię. Zazwyczaj konstruujemy pozew w sposób kaskadowy (ewentualny).
Co to znaczy? Jako żądanie główne wskazujemy unieważnienie umowy, ponieważ jest dla Ciebie najkorzystniejsze. Jednak „na wszelki wypadek” (gdyby Sąd z jakiegoś powodu uznał, że umowę da się uratować), jako żądanie ewentualne wskazujemy odfrankowienie.
Dzięki temu minimalizujemy ryzyko przegranej. Podstawą naszych roszczeń są zawsze klauzule abuzywne w kredytach frankowych. To właśnie te niedozwolone zapisy, które pozwalały bankowi dowolnie ustalać kurs waluty, są kluczem do Twojego zwycięstwa.
Banki często straszą Klientów wizją natychmiastowej wymagalności całego długu. To manipulacja. Nawet w najczarniejszym scenariuszu (przegrana), po prostu wracasz do spłacania kredytu na starych zasadach. A w przypadku wygranej (unieważnienia), roszczenia banku o zwrot kapitału też podlegają potrąceniu z tym, co już wpłaciłeś. Nie zostaniesz na lodzie.
Co jeśli kredyt jest już spłacony?
Wielu moich rozmówców myśli, że skoro zamknęli kredyt, spłacili ostatnią ratę i odebrali kwit mazalny, to sprawa jest zamknięta. Nic bardziej mylnego! Jeśli spłaciłeś kredyt, który był wadliwy prawnie, to znaczy, że nadpłaciłeś bankowi ogromne kwoty nienależnie.
Możesz pozwać bank nawet po całkowitej spłacie kredytu. Wtedy walczymy o zwrot pieniędzy po spłacie kredytu frankowego. Mechanizm jest podobny do unieważnienia – Sąd stwierdza nieważność umowy, a bank musi oddać Ci nadwyżkę ponad wypłacony kapitał. Często są to kwoty rzędu kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych, które bank „bezprawnie przetrzymuje”.
Ważne jest jednak, aby nie zwlekać. Roszczenia mają swoje terminy przedawnienia, choć w sprawach konsumenckich sądy (dzięki orzecznictwu TSUE) są bardzo proludzkie i liczą ten termin od momentu, w którym dowiedziałeś się o wadliwości umowy.
Jak przygotować się do starcia z bankiem?
Obecnie sprawy frankowe są prowadzone w sądach taśmowo, ale to nie znaczy, że są proste. Każdy bank ma sztab prawników, którzy będą szukać luk w Twojej historii. Będą pytać o to, czy negocjowałeś kurs (prawie nikt nie negocjował), czy prowadziłeś działalność gospodarczą w kredytowanym mieszkaniu, czy rozumiałeś ryzyko.
Kluczem do sukcesu jest solidne przygotowanie dowodowe. Musimy wykazać, że Twoja umowa zawierała błędy. Niezależnie od tego, czy masz kredyt denominowany czy indeksowany, mechanizmy abuzywne są zazwyczaj bardzo podobne. Różnią się detalami, które mają znaczenie dla Sądu.
Proces to nie tylko napisanie pozwu. To strategia. W mojej kancelarii, zanim w ogóle złożymy papiery do sądu, analizujemy też Twoją sytuację bieżącą. Jeśli spłacanie rat jest dla Ciebie ciężarem, składamy wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Dzięki temu, w wielu przypadkach, Sąd pozwala legalnie przestać płacić raty na czas trwania procesu. To daje ogromną ulgę psychiczną i finansową.
Internet jest pełen wzorów pozwów. Ale banki też je znają. Wystarczy jeden błąd w sformułowaniu żądania (np. źle określona waluta roszczenia) lub pominięcie istotnego dowodu, by przegrać sprawę, którą można było wygrać. Zastanawiając się, jak napisać pozew frankowy, pamiętaj, że stawką jest dorobek Twojego życia. Tutaj nie ma miejsca na metodę „prób i błędów”.
Kiedy już wygramy i uzyskasz prawomocny wyrok unieważniający umowę, kolejnym krokiem będzie wyczyszczenie hipoteki. To procedura administracyjna, ale niezbędna, abyś mógł w pełni dysponować swoją nieruchomością. Wtedy hipoteka i kwestie z nią związane przestają być Twoim problemem.
Pamiętaj też o kwestiach dowodowych. Sądy coraz rzadziej przesłuchują świadków, opierając się na dokumentach, ale jeśli do tego dojdzie, musisz wiedzieć, co mówić. Dlatego tak ważne są kluczowe dowody w sprawach frankowych, które gromadzimy jeszcze przed startem procesu.
1. Ile trwa sprawa o unieważnienie kredytu?
We Wrocławiu w I instancji sprawy trwają obecnie średnio od 12 do 24 miesięcy. Apelacja to kolejne 12 miesięcy. Jednak dzięki zabezpieczeniu roszczenia, możesz przestać płacić raty często już po 3 miesiącach od złożenia pozwu.
2. Czy bank może mnie pozwać za korzystanie z kapitału po unieważnieniu?
Banki próbowały, ale TSUE (Trybunał Sprawiedliwości UE) jednoznacznie wytrącił im ten oręż z ręki. Nie należy im się wynagrodzenie za to, że korzystałeś z pieniędzy na podstawie nieuczciwej umowy.
3. Czy odfrankowienie jest tańsze w kosztach sądowych?
Opłata od pozwu jest stała dla konsumentów i wynosi zazwyczaj 1000 zł, niezależnie od tego, czy walczysz o unieważnienie, czy odfrankowienie. Koszty adwokackie są ustalane indywidualnie, ale zazwyczaj są zbliżone dla obu wariantów.
Sprawa frankowa to maraton, nie sprint. Ale na mecie czeka nagroda w postaci finansowej wolności. Jeśli wciąż wahasz się, czy Twoja umowa kwalifikuje się do unieważnienia, albo zastanawiasz się, czy propozycja ugody z banku nie jest „koniem trojańskim” – nie zgaduj.
Przeanalizujmy Twoją umowę kredytową – Umów się na spotkanie







